

 |  |
AKTUALNOŚCI

|
|


|
|
Małopolskie. Wypadek autokaru przewożącego dzieci na zimowisko [14.01.2013r.]
Autokar wiozący dzieci wpadł do przydrożnego rowu; lekko poszkodowanych jest czworo dzieci w wieku od 11 do 16 lat i dwoje dorosłych. Do wypadku doszło na drodze nr 969 w okolicy Tylmanowej - poinformował PAP prok. Zbigniew Gabryś z Prokuratury Rejonowej w Nowym Targu.
Najprawdopodobniej kierowca nie zdołał opanować pojazdu i wpadł w poślizg. Na podhalańskich drogach panują niekorzystne warunki do jazdy. W nocy spadł śnieg, termometry wskazują około zera stopni.
Autokarem podróżowało 46 osób, dzieci wypoczywające w górach i ich opiekunowie. Poszkodowani w wypadku trafili do szpitali w Nowym Targu i Nowym Sączu. Na miejscu pracuje ekipa dochodzeniowa z biegłym do spraw katastrof drogowych.(PAP)
Świętokrzyskie. Po wypadku zablokowana droga nr 42 w Starachowicach [14.01.2013r.]
Całkowicie zablokowana jest droga krajowa nr 42 Namysłów-Rudnik w Starachowicach (Świętokrzyskie) - poinformowała PAP mł. asp. Justyna Błaszczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. Zderzyły się tam dwa pojazdy; trzy osoby zostały ranne.
Na ulicy Ostrowieckiej w Starachowicach, która jest częścią drogi krajowej nr 42, zderzyły się dwa pojazdy. Trzy osoby przewieziono do szpitala.
Jak powiedziała PAP mł. asp. Justyna Błaszczyk, droga w miejscu wypadku jest całkowicie nieprzejezdna. Na miejscu policja kieruje ruchem na objazdy.(PAP)
Pechstein i jej adwokat domagają się odszkodowania [12.01.2013r.]
Adwokat Thomas Summerer złożył w monachijskim sądzie pozew domagając się od Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU) i krajowego związku odszkodowania w milionowej wysokości za pozbawioną podstaw prawnych dyskwalifikację łyżwiarki szybkiej Claudii Pechstein.
Mecenas Summerer, w pozwie złożonym w Sądzie Krajowym w Monachium, podaje w wątpliwość fachowość i celowość funkcjonowania najwyższej instytucji w spornych sprawach sportowych jaką jest działający w Lozannie Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS). Summerer uważa, że organem właściwym do rozpatrywania tych spraw powinny być sądy powszechne w każdym z krajów. Za niesłuszną dyskwalifikację domaga się odszkodowania dla Pechstein w milionowej wysokości.
Pechstein nigdy nie została przyłapana na stosowaniu dopingu. Podstawą do dyskwalifikacji był jedynie podwyższony poziom retikulocytów, niedojrzałych czerwonych ciałek krwi, co mogłoby wskazywać na manipulacje krwią. Mecenas Summerer nie wyklucza, że poziom ten może być dziedziczny.W lutym 2009 roku Niemka zdyskwalifikowana została za stosowanie dopingu przez ISU na dwa lata. Odwołanie do CAS nie przyniosło skutku. Kara dobiegła końca 8 lutego 2011 roku. W opublikowanej w listopadzie 2011 roku książce "O złocie i krwi - życie między Olimpem i piekłem" Pechstein przyznała, że w stanie załamania psychicznego gotowa była z mężem popełnić samobójstwo.
40-letnia Pechstein, zdobywczyni pięciu złotych, dwóch srebrnych i dwóch brązowych medali olimpijskich, jest najbardziej utytułowanym sportowcem w Niemczech pod tym względem. Mieszkająca w Berlinie łyżwiarka zdobyła je na pięciu kolejnych igrzyskach, poczynając od Albertville (1992), a na Turynie (2006) kończąc. Sześć razy stanęła na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata.
Po zakończeniu dyskwalifikacji Pechstein wróciła do sportu i nadal startuje w najważniejszych zawodach. Nie wyklucza udziału w zbliżających się igrzyskach olimpijskich w Soczi w 2014 roku
Śląskie. 35 osób oskarżonych ws. wyłudzania odszkodowań [04.01.2013r.]
35 osób, wśród nich dwóch policjantów, odpowie przed sądem za wyłudzenia odszkodowań komunikacyjnych na podstawie fikcyjnych kolizji drogowych. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Katowicach.
O zakończeniu śledztwa w tej sprawie poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.
Chodzi o 38 fikcyjnych kolizji z lat 2004-2007. Łączna kwota wyłudzona od firm ubezpieczeniowych to 550 tys. zł. Oskarżonym przedstawiono łącznie 195 zarzutów.
Wśród oskarżonych jest dwóch mężczyzn, którzy - według śledztwa - jako policjanci z komendy w Gliwicach przyjmowali łapówki w zamian za tworzenie fałszywej dokumentacji.
Jak wynika z ustaleń postępowania, oskarżeni najpierw wyszukiwali pojazdy, które mogły uczestniczyć w fikcyjnych kolizjach, rejestrowali je na podstawione osoby, tzw. słupy. Później sporządzano dokumentację z rzekomej kolizji i występowano z wnioskiem o odszkodowanie.
"Czasem było tak, że przed wystąpieniem o odszkodowanie w warsztacie samochodowym dokonywano stosownych uszkodzeń w samochodach. Zdarzało się też, że samochodów w ogóle nie było, tworzono tylko samą dokumentację" - powiedziała prok. Zawada-Dybek.
Pięciu oskarżonym, w tym jednemu z policjantów, prokuratura zarzuciła udział w grupie przestępczej, wyłudzającej odszkodowania komunikacyjne od towarzystw ubezpieczeniowych. Poza wyłudzeniami oskarżeni odpowiedzą też za poświadczanie nieprawdy w dokumentacji i łapówkarstwo.
Ten ostatni zarzut usłyszeli dwaj policjanci. Jeden z nich odpowie za jednorazowe przyjęcie korzyści majątkowej, 300 zł, za podanie nieprawdy w dokumentach. Drugi policjant ma 16 zarzutów - udziału w grupie przestępczej i przyjęcia 15 łapówek po 600 zł w zamian za tworzenie fałszywej dokumentacji dotyczącej kolizji. Wśród oskarżonych jest też likwidator szkód komunikacyjnych z PZU. On także odpowie także za przyjmowanie łapówek - za niezgodne z rzeczywistością wycenianie szkód.
Jedna z oskarżonych osób ma zarzut kierowania tą grupą przestępczą. Z ustaleń śledztwa wynika, że osoba ta przydzielała role poszczególnym osobom uczestniczącym w przestępczej działalności, wydawała im polecenia i egzekwowała ich wykonanie. To ten oskarżony wręczał policjantowi łapówki za tworzenie fikcyjnej dokumentacji.
Oskarżeni częściowo przyznali się do popełnianych przestępstw (wśród nich jest policjant, na którym ciąży kilkanaście zarzutów). 15 z nich zadeklarowało chęć dobrowolnego poddania się karze.
Oskarżonym może grozić maksymalnie do 12 lat więzienia. (PAP)
Odszkodowania za błędy w leczeniu [12.09.2012r.]
Nie chcesz latami czekać na sądowy wyrok w sprawie odszkodowania za błąd w leczeniu? Zgłoś się do komisji przy wojewodzie, a pieniądze wywalczysz w ciągu kilku miesięcy
Do szpitala wojskowego w styczniu trafił pacjent skarżący się na bóle pleców. Podano mu kroplówkę ze środkiem przeciwbólowym, a kiedy ból ustąpił, wypisano do domu. Wrócił na drugi dzień i wtedy zbadano mu krew. Lekarz uznał, że powinien zostać w szpitalu, jednak akurat na internie brakowało miejsc, więc skierowano go do innej placówki. Tam przebywał tylko kilkanaście godzin. Kiedy lekarze odkryli, że u mężczyzny rozwija się ogólnoustrojowe zakażenie, czyli sepsa, przewieziono go z powrotem do szpitala wojskowego i położono na intensywnej terapii, gdzie po dwóch dniach zmarł.
Rodzina zmarłego mężczyzny uznała, że lekarze popełnili błąd, ponieważ przeprowadzenie dokładniejszych badań już podczas pierwszego zgłoszenia się chorego do szpitala mogło uratować mu życie. Działająca przy wojewodzie komisja do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych przyznała rację bliskim zmarłego.
Wypowiedzenie umowy zlecenia a odszkodowanie [12.09.2012r.]
Jednymi z częściej zawieranych umów są umowy o świadczenie usług, z reguły nazywane umowami zlecenia. Taki charakter mają np. umowy o świadczenie usług doradczych, księgowych, marketingowych. Zasadą jest, że każda ze stron może taką umowę wypowiedzieć w każdym czasie. W umowie można to prawo ograniczyć, a także wprowadzić termin wypowiedzenia.
Zasady wypowiadania umów zlecenia
Do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu (art. 450 Kodeksu cywilnego). Wypowiedzenie umowy zlecenia zostało uregulowane w art. 746 K.c. Wynika z niego, że dający zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Powinien jednak zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia. W razie odpłatnego zlecenia obowiązany jest uiścić przyjmującemu zlecenie część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę. Również przyjmujący zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Jednakże gdy zlecenie jest odpłatne, a wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, przyjmujący zlecenie jest odpowiedzialny za szkodę. Nie można zrzec się z góry uprawnienia do wypowiedzenia zlecenia z ważnych powodów. Redakcja powyższego przepisu, szczególnie sformułowanie o odpowiedzialności za szkodę, może wywoływać wątpliwości, czy w każdym przypadku wypowiedzenia umowy kontrahent może z takimi roszczeniami wystąpić. Na temat mylenia kwestii sposobu rozwiązania umowy z kwestią obowiązku naprawienia szkody za nieuzasadnione wypowiedzenie zlecenia wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 14 maja 2002 r., sygn. akt V CKN 1030/00. Stwierdził w nim, że analiza treści art. 746 K.c. prowadzi do wniosku, iż umowa zlecenia może być rozwiązana w trojaki sposób:
1) jeżeli umowa nie stanowi inaczej, można ją wypowiedzieć w każdym czasie, a więc ze skutkiem natychmiastowym (art. 746 § 1 i 2 zdanie pierwsze K.c.),
2) za wypowiedzeniem, jeżeli taką możliwość przewidziano w umowie - w takiej sytuacji strony zrzekają się możliwości wypowiedzenia umowy w każdym czasie,
3) nawet jeżeli umowa określa terminy wypowiedzenia, można ją wypowiedzieć w każdym czasie, a więc ze skutkiem natychmiastowym - jednak tylko wtedy, jeżeli istnieją ku temu ważne powody; takiego uprawnienia w umowie nie można się z góry zrzec (art. 746 § 3 K.c.).
W sytuacji określonej w punkcie 1) i 3) wypowiadający zlecenie ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą, jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu (art. 746 § 1 i 2 K.c. zd. drugie) - wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku. W sytuacji określonej w punkcie 2), a więc gdy zachowano przewidziany w umowie okres wypowiedzenia, kwestia przyczyn wypowiedzenia nie ma znaczenia. Brak ważnych powodów nie wyłącza tu możliwości wypowiedzenia, ani nie rodzi odpowiedzialności odszkodowawczej - dochodzi po prostu do rozwiązania umowy w sposób w niej przewidziany.
Odszkodowanie za nienależyte wykonanie umowy
Zdarza się, że przyczyną wypowiedzenia umowy o świadczenie usług jest jej nienależyte wykonywanie przez zleceniobiorcę. Jeśli ten przy wykonywaniu umowy wyrządził swojemu kontrahentowi szkodę i umowa została mu wypowiedziana, to można domagać się od zleceniobiorcy odszkodowania. Nie jest to jednak odszkodowanie za szkodę spowodowaną wypowiedzeniem umowy, lecz za szkodę spowodowaną nienależytym wykonywaniem umowy. Zleceniobiorca ma obowiązek tzw. starannego działania. Przyjmuje się, że przyjmujący zlecenie ponosi odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania, gdy potrzebne do dokonania zleconej czynności działania wykonywał niezgodnie z treścią umowy lub wymogami należytej staranności albo nie podjął w ogóle działań. Odpowiedzialność tę ponosi na tzw. zasadach ogólnych, a więc zgodnie z regułami określonymi w art. 471 K.c. Z przepisu tego wynika, że dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Jeżeli ze szczególnego przepisu ustawy albo z czynności prawnej (np. umowy) nie wynika nic innego, dłużnik odpowiedzialny jest za niezachowanie należytej staranności (art. 472 K.c.).
Podstawa prawna
Ustawa z dnia 23.04.1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 ze zm.)
Odszkodowania dla poszkodowanych w katastrofie kolejowej, odszkodowania od PKP [12.09.2011r.]
W tej katastrofie kolejowej zostało rannych wiele osób, są też ofiary śmiertelne. Wszyscy poszkodowani mogą ubiegać się o odszkodowania i zadośćuczynienia za obrażenia od przewoźnika. Poszkodowanym przysługuje również zwrot poniesionych kosztów leczenia. Pomocą w uzyskaniu odszkodowań dla ofiar katastrof kolejowych w Polsce zajmuje się Kancelaria Salutaris Lex, która nie pobiera opłat wstępnych, całą procedurę uzyskania odszkodowania przeprowadza na własny koszt i własne ryzyko, dopiero po uzyskania odszkodowania pobierana jest prowizja procentowa. Salutaris Lex która skutecznie zajmuje się uzyskiwaniem odszkodowań, również od kolei, przeprowadza to w bardzo szybki i profesjonalny sposób. Odszkodowania dla ofiar katastrofy kolejowej, prosimy o kontakt rodziny ofiar tel. 515 153 740
Katastrofa Kolejowa, Baby koło Piotrkowa Trybunalskiego [12.08.2011r.]
Dziś około 16:15 w miejscowości Baby koło Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie) wykoleił się pociąg TLK relacji Warszawa Wschodnia-Katowice o numerze 14101. Według informacji policji cztery osoby zginęły, około 33 osób jest rannych. Straż pożarna około 18:50 potwierdziła na razie jedną ofiarę śmiertelną. Trzy ciężko ranne osoby przetransportowano do szpitali w Łodzi. Na miejscu wypadku pracuje sześć śmigłowców lotniczego pogotowia ratowniczego. Na miejscu jest już minister zdrowia Ewa Kopacz. Jedzie tam też premier Donald Tusk. Wojewoda łódzka powołała sztab kryzysowy.
- Jadący z Warszawy do Katowic pociąg wykoleił się niedaleko stacji Baby koło Piotrkowa Trybunalskiego, skład wypadł z torów - potwierdził rzecznik PKP Łukasz Kurpiewski. Dodał, że pociągiem podróżowało około 280 osób, w pociągu było 286 miejsc siedzących. Pociąg wyjechał z Warszawy o 14:04, do Katowic miał dotrzeć o 18:30.
Małgorzata Sitkowska, rzecznik PKP Intercity, podała, że maszynista przeżył wypadek, był trzeźwy.
Z relacji Ewy Drożdż z policji z Piotrkowa Trybunalskiego wynika, że jeden wagon wypadł całkowicie z torów, trzy pozostałe i lokomotywa wykoleiły się. Świadek zdarzenia potwierdził na antenie TVN 24, że pierwszy wagon jest całkowicie zniszczony. W wyniku katastrofy zerwanych zostało 500 metrów sieci trakcyjnej i 300 metrów torów. Na miejsce mają przyjechać dwa specjalne techniczne pociągi, by podnieść przewrócone wagony. Jak potwierdził Włodzimierz Kapiec ze straży pożarnej z Piotrkowa Trybunalskiego pierwszy wagon jest przewrócony na prawy bok i tam głównie pracowały służby próbując uwolnić pasażerów. Około 17:40 Kapiec powiedział, że w wagonach nie ma już żadnych osób. Kapiec powiedział, że do wypadku doszło na rozjeździe. Jak mówią świadkowie możliwe, że rozjazd się rozpiął. Dodał, że rannych może być więcej pasażerów, gdyż istnieje prawdopodobieństwo, że osoby wypadły z wagonu i zostały przez niego przygniecione.
- Najpierw pociąg zaczął gwałtownie hamować, potem poczułem szarpnięcie i pociąg wypadł z torów - relacjonował Marcin Chlebowski, pasażer pociągu. Świadek dodał także, że pasażerowie obawiali się, że trakcja została zerwana i pociąg jest pod napięciem elektrycznym. - Gdy już wyszliśmy, poszliśmy na pomoc ludziom z pierwszego wagonu. Był całkowicie zniszczony, wszystkie szyby były powybijane. Każda osoba stamtąd była zakrwawiona. Nikt nie podjął się pomocy osobom, które leżały bez ruchu - mówił na antenie TVN 24 świadek.
- Na miejscu są wszelkie służby medyczne, ratownicze, policja, prokuratura i nasza kolejowa komisja, która będzie badała przyczyny wypadku - powiedział Krzysztof Łańcucki, rzecznik spółki PKP PLK.
Na miejsce katastrofy kolejowej w Babach udała się też specjalistyczna grupa ratownicza, w drodze jest specjalny kontener medyczny - poinformował rzecznik Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak.
Jak powiedział Frątczak, specjalistyczna grupa poleciała korzystając z policyjnego śmigłowca. Oprócz kilkunastu zastępów z woj. łódzkiego na miejsce wypadku pojechały także specjalistyczne jednostki z woj. mazowieckiego, udał się tam także komendant główny PSP.
- Działania ratownicze powinny się już kończyć, choć nadal trwa przeszukiwanie miejsca wypadku, żeby mieć pewność, że nie ma ofiar w uszkodzonych wagonach. Obecnie czekamy na pociąg ratowniczy, który ma podnieść przewrócony skład - zaznaczył Jacek Raczyński dyrektor Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Łodzi.
Dodał, że dla pasażerów, którzy chcą dalej jechać do Katowic, PKP ma podstawić pociąg z Piotrkowa Trybunalskiego.
Krzysztof Łańcucki podkreślił, że o przyczynach wypadku trudno teraz mówić. - Zdiagnozowanie ich to kwestia dni. Trudno teraz powiedzieć, co było przyczyną wypadku - powiedział.
- Jadące od Katowic pociągi są kierowane na inne trasy. Tędy na pewno nie przejedzie przez co najmniej kilka godzin żaden pociąg - dodał.
Rannych przetransportowano do szpitali
Jak podało na swojej stronie PKP Intercity ranni pasażerowie są transportowani do szpitali: w Brzezinach (ul. Marii Skłodowskiej Curie 6, 46 874 28 00), w Piotrkowie Trybunalskim (Samodzielny Szpital Wojewódzki im. Mikołaja Kopernika ul. Rakowiecka 15, tel. 44 648 04 03) i Tomaszowie Mazowieckim (Szpital Rejonowy SPZOZ, ul. Jana Pawła II 33, tel. 44 725 71 90), w Łodzi (Szpital im. Kopernika, tel. 42 689 51 61 i Szpital Wojskowej Akademii Medycznej, tel. 42 639 34 24).
PKP Intercity uruchomiło alarmowy nr telefonu 42 205 55 73 dla rodzin ofiar i poszkodowanych.
Około 180 osób przewieziono autokarami do szkoły podstawowej w miejscowości Baby. Tam też zostaną przetransportowane bagaże. Podróżni, po spotkaniu ze sztabem kryzysowym będą mogli zdecydować, czy chcą kontynuować podróż.
Na miejsce została skierowana grupa policyjnych psychologów, która ma udzielać pomocy poszkodowanym. W szkole urządzono punkt ratunkowy. Na miejscu jest wicewojewoda łódzki i komendant wojewódzki policji w Łodzi.
Utrudnienia w ruchu pociągów na odcinku Koluszki - Częstochowa
W związku z wypadkiem pociągu TLK 14101 pociągi dalekobieżne jadące pomiędzy Koluszkami a Częstochową (w obu kierunkach) kierowane są drogą okrężną przez Łódź, Zduńską Wolę, Magistralę Węglową.
Dla podróżnych planujących podróż pociągiem TLK 16113 o godzinie 17:53 z Koluszek, będzie podstawiony autobus zastępczy do Piotrkowa Trybunalskiego.
Na odcinku Koluszki - Rokiciny - Koluszki oraz Moszczenica - Częstochowa - Moszczenica zostały uruchomione pociągi wahadłowe Przewozów Regionalnych.
Natomiast na odcinku Moszczenica - Rokiciny - Moszczenica została uruchomiona autobusowa komunikacja zastępcza.
Koszmarny wypadek pod Strzyżowem. Jedna osoba nie żyje [11.08.2011r.]
42-letni mieszkaniec powiatu sanockiego zginął w wypadku, do którego doszło wczoraj późnym wieczorem na krajowej "dziewiątce" w Lutczy w powiecie strzyżowskim. Tragedia wydarzyła się około godz. 21.30. Na prostym odcinku drogi czołowo zderzyły się ford mondeo i bmw. 35-letni kierowca forda (mieszkaniec Krosna) jadąc w kierunku Rzeszowa najprawdopodobniej zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z bmw. Kierował nim 42-letni mieszkaniec powiatu sanockiego.
- Uderzenie było tak silne, że obaj kierowcy zostali zakleszczeni w samochodach. Trzeba było rozcinać blachy, by mężczyzn wyciągnąć z aut. Obaj zostali przewiezieni do Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie - mówi Romuald Janusz ze strzyżowskiej policji. Pomimo wysiłku lekarzy, w szpitalu zmarł 42-letni kierowca bmw. Życiu kierowcy forda nie zagraża niebezpieczeństwo. Okazało się, że w chwili wypadku był pijany. Miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie.
Pomorze: 6 osób rannych w wypadku. Śmigłowiec w akcji [09.08.2011r.]
Całkowicie zablokowana jest krajowa siódemka w pobliżu Gdańska - w miejscowości Kiezmark około 15-tej zderzyły się trzy samochody osobowe. W wypadku ucierpiało sześć osób w tym dziecko.
Jednego z rannych do szpitala zabrał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na miejscu pracują strażacy i policjanci, jeden pas ruchu powinien zostać udrożniony w ciągu kilkudziesięciu minut, na całkowite odblokowanie siódemki mogą być potrzebne jeszcze dwie godziny. Wypadek w Mielcu: jedna osoba nie żyje, dwie są ranne. Takie jest bilans wypadku, do którego doszło dzisiaj po południu w Mielcu na ul. Wojsławskiej. Na miejscu zginęła 32-letnia mielczanka. Tragedia wydarzyła się około godz. 15.45. Od strony Mielca w kierunku Dębicy jechała 32-letnia kobieta, która siedziała za kierownicą fiata punto. Samochodem podróżował także 31-letni mężczyzna. - Fiat zderzył się czołowo z nissanem, który z niewyjaśnionych jeszcze przyczyn zjechał na przeciwny pas ruchu. Kierująca fiatem zginęła na miejscu. Pasażer i kierująca nissanem trafili do szpitala w Mielcu - mówi Wiesław Kluk z mieleckiej policji.
Po wypadku ruch na tym odcinku przez ponad dwie godziny odbywał się wahadłowo. Policja ustala dokładne przyczyny tragedii.
Świętokrzyskie: Trzy ofiary śmiertelne wypadku [09.08.2011r.]
Trzy osoby zginęły w wypadku, do którego doszło w poniedziałek rano w Łagowie. W sumie od piątku na drogach w regionie życie straciło dziewięć osób. W Łagowie renault, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa i wpadł pod tira. Dwie osoby zginęły na miejscu, trzecia zmarła mimo reanimacji.
W trakcie weekendu w wypadkach zginęło sześć osób. Trzy zmarły w piątek na skutek zderzenia dwóch samochodów osobowych koło Chęcin. W sobotę zginął motocyklista w gminie Piekoszów. Życie straciło też dwoje pieszych - w piątek kobieta w Bilczy, a w sobotę mężczyzna w miejscowości Góźdź.
Dwa wypadki na węźle Sośnica [03.08.2011r.]
Mniej więcej o tej samej porze i na tej samej wysokości A4 doszło w Gliwicach do dwóch wypadków. Około godz. 8 na węźle Sośnica zderzyły się trzy auta osobowe w kierunku na Katowice oraz osobówka z tirem na przeciwległym pasie. Nikt nie zginął, z obrażeniami do szpitala trafił tylko kierowca, który uderzył w ciężarówkę.
Nad autostradą krążył helikopter ratowniczy, żeby zabrać rannego, okazało się jednak, że może do niego dojechać karetka. Ruch na Wrocław nie ustał, chociaż powstał kilometrowy korek. Chwilę później na autostradzie nie było śladu po wypadkach.
W wypadku pod Ciechocinkiem zginął brat Eweliny ze Służewa [03.08.2011r.]
Do tragicznego wypadku doszło dziś rano w miejscowości Raciążek pod Ciechocinkiem. Zginął 24-letni kierowca skutera. To brat porwanej, zgwałconej i zamordowanej Eweliny ze Służewa. Nie wiadomo dlaczego, 40-letnia kobieta prowadząca daewo tico, wjechała w tył skutera. Potem zderzyła się z jadącym z przeciwka volkswagenem passatem. 24-letni kierowca skutera został przewieziony do szpitala we Włocławku, ale po kilku godzinach zmarł. Kierująca tico i była trzeźwa. Kierowca passata też. Policjanci próbują ustalić przyczyny wypadku.
24-latek, który zginął w wypadku to brat 14-letniej Eweliny ze Służewa - przyznają policjanci. 8 grudnia dziewczynka wyjechała na rowerze do szkoły i ślad po niej zaginął. Przez kilka dni 200 policjantów, strażaków, żołnierzy i mieszkańców wsi przeszukało 600 ha lasów. Niestety nie trafili na żaden ślad.
Jej ciało znalazł w styczniu strażnik leśny. Kilka dni później policjanci zatrzymali 26-latka, który przyznał się do zbrodni. Znał Ewelinę, był jej dalekim krewnym. Potwierdził, że dokonał zabójstwa na tle seksualnym. Potrącił ją samochodem, wciągnął do środka wywiózł do lasu, zgwałcił i zamordował. W czerwcu trafił do sądu akt oskarżenia w tej sprawie.
Japonia.Fundusz odszkodowawczy na rzecz ofiar wypadku w Fukushimie I [03.08.2011r.]
Japoński parlament utworzył w środę fundusz, z którego wypłacane będą odszkodowania dla ofiar katastrofy elektrowni atomowej Fukushima I. Tego dnia kilkuset rolników protestowało w Tokio, domagając się, aby operator siłowni wypłacił im rekompensaty.
"Celem funduszu jest zagwarantowanie, że ofiary katastrofy dostaną odszkodowania, a Tokio nadal będzie otrzymywało prąd" - wyjaśnia korespondent BBC.
Władze chcą pomóc operatorowi uszkodzonej elektrowni, firmie TEPCO, i zapobiec jej bankructwu. Niewykluczone, że przedsiębiorstwo, które zanotowało straty w wysokości 15 mld dolarów, będzie musiało wypłacić ofiarom marcowej katastrofy ponad 100 mld dolarów, a także dokonać restrukturyzacji - pisze BBC Fundusz będzie zasilany z finansów publicznych. Ponadto TEPCO i inne firmy produkujące energię jądrową będą płaciły roczne składki na fundusz, co zdaniem analityków wywoła podwyżki cen prądu.
Ustawa o funduszu nie określa jego wysokości, jednak wskazuje, że TEPCO będzie musiało zwrócić sumy odszkodowawcze, które zostaną wypłacone z funduszu ofiarom wypadku w Fukushimie. Pierwsze wypłaty mają nastąpić pod koniec sierpnia.
Ok. 300 rolników, którzy ponieśli straty w wyniku katastrofy w elektrowni atomowej, protestowało w środę przed siedzibą TEPCO. "Oddajcie nam nasze życie i sprawcie, aby Fukushima znów była zielona" - wykrzykiwali.
"W Fukushimie coraz więcej ludzi popełnia samobójstwa" - powiedział agencji AFP 63-letni rolnik Toshihide Kameda. "Cierpimy, bo nie możemy pracować i nie wiemy, kiedy będziemy mogli wrócić do domów" - dodał.
61-letnia Mitsuyo Tarukawa domaga się od TEPCO, aby firma oczyściła tereny wokół elektrowni. "Dla takich ludzi jak my ziemia jest wszystkim" - mówiła.
Marcowe trzęsienie ziemi i gigantyczna fala tsunami poważnie uszkodziły elektrownię Fukushima I, zmuszając do ewakuacji ok. 80 tys. ludzi. Wypadek, w wyniku którego skażone zostały tereny wokół elektrowni, miał także katastrofalne skutki dla rolnictwa, rybołówstwa oraz turystyki.
Japoński rząd oraz operator elektrowni byli krytykowani za wolne tempo wypłacania odszkodowań osobom przesiedlonym, rolnikom i przedsiębiorcom, którzy w następstwie wypadku stracili źródło dochodów.(PAP)
Wypadek busa Wolibórz: trzy osoby zginęły, trzy zostały ranne [01.08.2011r.]
Trzy osoby zginęły, a trzy zostały ranne w wyniku wypadku busa osobowego, do którego doszło dzisiaj w miejscowości Wolibórz w woj. dolnośląskim na drodze wojewódzkiej nr 385.
Jak powiedział dyżurny z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, osobowy bus przewożący pracowników z Polanicy Zdrój do Nowej Rudy z nieznanych jeszcze przyczyn zjechał z drogi, wpadł do rzeki i dachował. - W wypadku zginęło trzech mężczyzn, a trzech kolejnych zostało przewiezionych do szpitala - mówił policjant.
Na miejscu wypadku czynności prowadzi prokurator. Na Dolnym Śląsku od rana pada deszcz, na drogach jest ślisko, a policjanci apelują o zachowanie ostrożności.
Wypadek w powiecie kluczborskim woj. opolskim - jedna osoba nie żyje, trzy są w szpitalu [01.08.2011r.]
Jedna osoba nie żyje, a trzy trafiły do szpitala po wypadku drogowym do jakiego doszło w poniedziałek w powiecie kluczborskim na Opolszczyźnie. Ruch na tym odcinku drogi krajowej nr 45 odbywa się wahadłowo.
Do wypadku doszło nad ranem na trasie Lasowice-Jasienie w powiecie kluczborskim. "Jadąca samochodem marki bmw 21-letnia kobieta potrąciła dwóch przechodniów. 27-letni mężczyzna zginął na miejscu, drugiego, 28-latka odwieziono do szpitala" - powiedziała PAP rzecznik prasowy opolskiej policji komisarz Marzena Grzegorczyk.
Jak poinformowała komisarz Grzegorczyk za kierownicą samochodu siedziała kobieta w ciąży. "21-latka miała również nogę w gipsie. W wyniku wypadku trafiła do szpitala razem ze swoim pasażerem - 28-letnim mężczyzną" - poinformowała rzeczniczka. Dodała, że kobieta najprawdopodobniej straciła panowanie nad samochodem.
Murzynówko (woj. wielkopolskie) Autokar wiozący dzieci uderzony z dwóch stron [30.07.2011r.]
Jedna osoba zginęła w wypadku samochodu osobowego, autokaru z dziećmi i ciężarówki, do jakiego doszło po południu na drodze krajowej nr 11 Poznań-Katowice, w miejscowości Murzynówko (woj. wielkopolskie). Trasa została całkowicie zablokowana. Do wypadku doszło około 13.40. Według relacji Ewy Ochockiej z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, kierowca osobowej dacii zjechał na lewy pas jezdni i zderzył się z autokarem przewożącym 32 dzieci. W hamujący autobus uderzył jadący za nim ciężarowy man z przyczepą.
Jedna osoba jadąca dacią zginęła. Ponieważ samochód jest bardzo zniszczony, na razie nie wiadomo, czy jest to kierowca, czy pasażer. Do szpitala z ogólnymi potłuczeniami ciała przewieziono czworo dzieci podróżujących autobusem. Nie wiadomo, dlaczego kierowca samochodu osobowego zjechał ze swojego pasa ruchu.
Droga w miejscu wypadku jest zablokowana. Policja organizuje objazdy. Nie wiadomo jak długo potrwają utrudnienia.
Dwie ofiary wypadku na "6", 10 osób w szpitalu po kolizji na "1" [30.07.2011r.]
Pięć samochodów zderzyło się w karambolu do jakiego doszło w okolicy Ramlewa (Zachodniopomorskie). Dwie osoby zginęły. Wcześniej w wypadku w Wiągu (kujawsko-pomorskie), rannych zostało 10 osób, w tym dwie ciężko. Na obu drogach krajowych utrudnienia w ruchu.
Do karambolu doszło rano na drodze krajowej nr 6 Szczecin - Gdańsk. Najpierw czołowo zderzyły się volkswagen i bmw. Na te pojazdy najechały trzy inne auta. Śmiertelne ofiary wypadku to 14-letnia pasażerka bmw i kierowca volkswagena. Cztery osoby zostały ranne.
Policja o wypadku w Wiągu (TVN24)
Droga w Ramlewie w miejscu karambolu jest zablokowana. Policja zorganizowała objazdy przez Siemyśl i Rzesznikowo. 10 osób w szpitalu
Wcześniej informację o wypadku odebrała policja w Świeciu. Jeden z samochodów osobowych jechał z Gdańska, drugi z Bydgoszczy. W pewnym momencie samochody zderzyły się czołowo.
Bus, który jechał za autem jadącym z Bydgoszczy, próbował uniknąć zderzenia z samochodami i zjechał z drogi do rowu po czym uderzył w ogrodzenie.
Do szpitala zabrano, kierowcę, pasażerkę i troje dzieci jadących jednym z samochodów osobowych oraz kierowcę i dwie pasażerki podróżujących drugim autem. Do szpitala trafił też kierowca i pasażer busa.
Policjanci na miejscu badają przyczyny wypadku. Trasa jest częściowo zablokowana, ruch odbywa się wahadłowo. (TVN24)
Wypadek na krajowej jedynce w Wiągu k. Świecia, 10 osób rannych [30.07.2011r.]
Dwa samochody osobowe zderzyły się dziś nad ranem w miejscowości Wiąg (kujawsko-pomorskie) kolo Świecia. Jadący za jednym z aut bus gwałtownie zahamował i uderzył w ogrodzenie pobliskiej posesji. Do szpitala w Bydgoszczy trafiło 10 osób.
Policja w Świeciu odebrała informację ok. 4:30. Jeden z samochodów osobowych jechał z Gdańska, drugi z Bydgoszczy. W pewnym momencie samochody zderzyły się czołowo. Bus, który jechał za autem jadącym z Bydgoszczy, próbował uniknąć zderzenia z samochodami i zjechał z drogi do rowu następnie uderzył w ogrodzenie.
Do szpitala zabrano, kierowcę, pasażerkę i troje małych dzieci jadących jednym z samochodów osobowych,pogotowie zabrało też, kierowcę i dwie pasażerki podróżujących drugim autem. Do szpitala trafił też kierowca i pasażer busa.
Policjanci na miejscu badają przyczyny wypadku. Trasa jest częściowo zablokowana, ruch odbywa się wahadłowo.
Małopolskie. Ponad pół setki pozwów o odszkodowanie przeciwko lotnisku [28.07.2011r.]
Do krakowskiego sądu wpłynęły 53 pozwy o odszkodowanie przeciwko lotnisku w Balicach oraz 116 wniosków o zawezwanie lotniska do ugody - poinformowała we wtorek PAP Angelika Michalik z biura prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie.
Roszczenia dotyczą obszaru ograniczonego użytkowania wokół lotniska. Mieszkańcy obszaru domagają się odszkodowań za obniżenie wartości nieruchomości oraz konieczność wyciszenia domów.
Pozwy związane są z utworzeniem w bezpośrednim sąsiedztwie lotniska tzw. obszaru ograniczonego użytkowania. Uchwałę w tej sprawie przyjął w maju 2009 r. Sejmik Województwa Małopolskiego. Na mocy uchwały, 11 lipca br. upłynął termin zgłaszania roszczeń o odszkodowania, o które mogą ubiegać mieszkańcy i właściciele nieruchomości położonych w rejonie lotniska.
Jak ustaliła PAP we wtorek w sądzie, część powodów oprócz pozwów złożyła także wnioski o zawezwanie lotniska do próby ugodowej. Byłoby to dla nich prostsze i tańsze rozwiązanie aniżeli proces. Autorzy niektórych pozwów wskazują, że zwracali się do władz lotniska z roszczeniami, nie uzyskali jednak zapłaty.
Jak poinformował PAP krakowski adwokat Janusz Trześniowski, tylko za pośrednictwem jego kancelarii wpłynęło do sądu 38 pozwów i dwa wezwania do próby ugodowej przeciwko lotnisku w Balicach na łączną kwotę ok. 9,5 mln zł. Mieszkańcy domagają się w nich od Portu Lotniczego Kraków-Balice prawie 7 mln zł za utratę wartości swoich nieruchomości i 2,5 mln zł za konieczność ochrony przed hałasem.
"Czekamy na rozstrzygnięcie sądu, jesteśmy gotowi do wypłaty odszkodowań i pokrycie kosztów wyciszenia" - powiedziała PAP rzeczniczka lotniska Urszula Podraza. Poinformowała, że wcześniej zgłaszane roszczenia sąsiadów nie mogły być uwzględnione przez lotnisko, ponieważ nie zostały udokumentowane ekspertyzami biegłych.
Przed krakowskim sądem rozpoczął się już pierwszy proces w tej sprawie.
Wypadek na budowie Mostu Północnego w warszawie. Poszkodowani walczą o życie [29.07.2011r.]
Pięciu pracowników spadło z Mostu Północnego do Wisły. Wypadli z windy pracującej przy rusztowaniach mostu. Trwa walka o życie jednego z nich. W piątek koło 14 na budowie Mostu Północnego doszło do groźnego wypadku. Pięciu pracowników budowy spadło z mostu do Wisły. Najprawdopodobniej wypadli z windy operującej przy rusztowaniu po bielańskiej stronie przeprawy.
Silny prąd w rzece zniósł mężczyzn na drugi brzeg. Koledzy poszkodowanych natychmiast rzucili się im na pomoc. Wyciągnęli ich z wody po stronie Białołęki zanim na miejscu pojawiła się policja rzeczna i pogotowie. Wyłowieni pracownicy zostali natychmiast odwiezieni do pobliskich szpitali. W Szpitalu Bródnowskim trwa walka o życie najciężej poszkodowanego mężczyzny. Doznał poważnych obrażeń wewnętrznych i jest w tej chwili operowany. Operacja może potrwać kilkanaście godzin. Jego stan jest krytyczny. Stan pozostałych pacjentów również jest ciężki. W wyniku upadku z wysokości doznali licznych obrażeń narządów wewnętrznych i złamań.
Przyczyny wypadku bada policja i inspektorat pracy. Wciąż nie wiadomo, dlaczego doszło do wypadku. O jego przyczynach i przebiegu nie chce się wypowiedzieć ani przedstawiciel wykonawcy ani inwestora. Przesłuchany już przez policję kierownik budowy mostu Północnego Arkadiusz Arciszewski odmówił rozmowy na ten temat z mediami. Stwierdził, że trzeba czekać do przyszłego tygodnia na komunikat w tej sprawie. Do podobnych wniosków doszła Agata Choińska z biura prasowego Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych. Powiedziała tylko, że do "zdarzenia" wezwano wszystkie niezbędne służby.
Apelacje w procesie o odszkodowanie za niesłuszny areszt lekarza [25.07.2011r.]
Zarówno prokuratura, jak i kardiochirurg prof. Tomasz Hirnle odwołali się od wyroku zasądzającego lekarzowi 90 tys. zł tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia od Skarbu Państwa za niesłuszny areszt w sprawie karnej. W 2005 roku Hirnle został zatrzymany w wyniku policyjnej prowokacji. Po dwóch procesach został prawomocnie uniewinniony, co potwierdził też Sąd Najwyższy. Okazało się bowiem, że za całą akcją stał jego podwładny, a dowody były zbierane niezgodnie z prawem.
Dlatego lekarz domagał się od Skarbu Państwa w sumie ponad 500 tys. zł, w formie odszkodowania za utracone zarobki oraz zadośćuczynienia za przeżycia związane z 50-dniowym pobytem w areszcie. Prokurator chciał oddalenia wniosku jako przedawnionego w tym trybie.
W czerwcu Sąd Okręgowy w Białymstoku przyznał prof. Hirnle 90 tys. zł: 20 tys. to odszkodowanie za pobyt w areszcie, a 70 tys. jako zadośćuczynienie za krzywdy moralne, przede wszystkim za cierpienia psychiczne, w tym czas trwania niesłusznego aresztu, dolegliwość tego środka zapobiegawczego oraz - jak uzasadniał wówczas sąd okręgowy - "ostracyzm środowiskowy, nieprzychylne reakcje po zwolnieniu z aresztu".
Od tego wyroku odwołały się obie strony, w apelacjach zawierając wnioski podobne do tych z procesu w pierwszej instancji. Prokuratura nadal uważa, że doszło do przedawnienia, ewentualnie - jeśli sąd odwoławczy nie uwzględni takiego wniosku - chce zasądzenia na rzecz lekarza mniejszej kwoty zadośćuczynienia.
Apelacje trafiły do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, termin ich rozpoznania nie został jeszcze wyznaczony. Najprawdopodobniej rozprawa odbędzie się we wrześniu.
W sprawie prowokacji wobec Tomasza Hirnle toczy się odrębny proces. Na ławie oskarżonych zasiada lekarz uznany za inspiratora prowokacji oraz trzech policjantów zajmujących się zwalczaniem korupcji.
Tragiczny wypadek. Auto w rowie, pasażerka nie żyje [25.07.2011r.]
Kierowca renault megane zjechał na prostym odcinku drogi do rowu, a potem uderzył w betonowy przepust. Do wypadku doszło kilka minut po północy w nocy z niedzieli na poniedziałek na odcinku Dźwierzuty-Biskupiec. Kierujący renault najpierw zjechał na lewy pas jezdni, a później do przydrożnego rowu.
Po zderzeniu z betonowym przepustem na miejscu zginęła 54-letnia kobieta. Zarówno pochodzący z Iławy 54-letni kierowca, jak i druga, 82-letnia jadąca samochodem pasażerka, zostali przetransportowani do szpitala z ogólnymi obrażeniami.
Wnioski o odszkodowania w związku z E.colą na 81 mln euro [18.07.2011r.]
18.07. Bruksela (PAP) - Polscy rolnicy złożyli ok. 5 tys. wniosków o odszkodowania z powodu strat poniesionych w wyniku epidemii zakażeń bakterią E.coli. Łączna kwota tych odszkodowań to 81 mln euro - poinformował w poniedziałek w Brukseli minister rolnictwa Marek Sawicki.
"Polska zamknęła w piątek weryfikację wniosków, tych wniosków jest prawie 5 tys. na kwotę około 81 mln euro" - powiedział dziennikarzom w Brukseli minister. Sawicki będzie przewodził we wtorek spotkaniu europejskich ministrów rolnictwa w Brukseli.
Państwa członkowskie mogą składać wnioski o odszkodowania do poniedziałku do północy. Potem KE zbada, które z nich mogą być przyjęte, które nie, a które muszą być opatrzone dodatkowymi informacjami. Jednak - jak zaznacza KE - chodzi o to, by decyzja o przyznaniu odszkodowań zapadła dosyć szybko. Informacje o złożonych wnioskach ma przedstawić ministrom rolnictwa UE europejski komisarz ds. rolnictwa Dacian Ciolos podczas wtorkowego posiedzenia w Brukseli.
Jak sygnalizowały wcześniej PAP źródła w KE, nie jest wykluczone, że Bruksela będzie musiała sprawdzić dokładnie większość wniosków o odszkodowania złożonych przez polskich rolników, ponieważ w dużej mierze dotyczą one zbiorów zielonych lub plonów niezebranych. Według unijnego prawa, każdy z tych wniosków musi być zatem osobno zbadany przez unijnych ekspertów, co wydłuży proces ich przyjmowania. Podobny problem będą mieli rolnicy z Hiszpanii i Grecji.
Kraje UE zaakceptowały w połowie czerwca proponowany przez KE pakiet pomocy producentom świeżych warzyw w wysokości 210 mln euro jako rekompensatę za straty poniesione w związku z epidemią zmutowanego szczepu bakterii E.coli (EHEC).
Pod ich naciskiem komisarz Ciolos zaproponował również zwiększoną rekompensatę w wysokości 50 proc. (a nie 30 proc., jak przewidywano początkowo) średniej ceny produktów rolnych z czerwca, które zostały wycofane z rynku w związku z epidemią EHEC. Odszkodowania mają dotyczyć pomidorów, ogórków, sałat, cukinii i papryk. 210 mln euro ma pozwolić na wypłatę odszkodowań za okres od 26 maja do końca czerwca. Odszkodowania mają być wypłacane albo poprzez organizacje producenckie, albo odpowiednie krajowe agencje płatnicze.
Jak dowiedziała się PAP, Agencja Rynku Rolnego przekaże w poniedziałek wniosek do Komisji Europejskiej w sprawie odszkodowań dla rolników. Agencja rozpatrzyła pozytywnie ponad 4,7 tys. wniosków. Najwięcej zgłoszeń o rekompensaty pochodzi z województw: świętokrzyskiego, wielkopolskiego oraz małopolskiego.
Oszacowano, że straty dotyczą upraw zajmujących ponad 2 tys. hektarów. Głównie są to ogórki i pomidory. W sumie straty zostały wycenione na ponad 81 mln euro (licząc według maksymalnych stawek), w tym ponad 36 mln euro - to rekompensaty za ogórki, a ok. 32 mln euro - za pomidory.
Maksymalnie stawki odszkodowań w przypadku produkcji pomidorów - 33,2 euro za 100 kg, sałaty - 38,9 euro za 100 kg, ogórków - 24,0 euro za 100 kg, papryki - 44,4 euro za 100 kg; cukinii - 29,6 euro za 100 kg. Natomiast w przeliczeniu na hektar, maksymalna rekompensata strat w uprawach pomidorów - to 52 085 euro, ogórków 36 896 euro, sałaty - 25 031 euro, papryki słodkiej - 34 634 euro, cukinii - 13 767 euro.
KE zapowiedziała jednak, że jeżeli kwota rekompensat z całej UE będzie wyższa niż 210 mln euro, zastosuje tzw. współczynnik redukcji, co oznacza, że wypłaty dla rolników będą mniejsze niż maksymalne.
Pieniądze za straty Agencja będzie wypłacała do 15 października br.
Sawicki poinformował także o możliwościach pomocy dla polskich rolników, którzy ponieśli straty z powodu niedawnych wichur, które przeszły nad Polską. Jak zaznaczył, odszkodowania dotyczące katastrof klimatycznych są realizowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Jak dowiedziała się PAP, ministerstwo rolnictwa przygotowało projekt rozporządzenia, które trafi we wtorek na posiedzenie Rady Ministrów, dotyczący pomocy dla poszkodowanych, zarówno tych, którzy ponieśli straty w ostatnim huraganie, jak i z powodu przymrozków.
Sawicki zaznaczył, że resort chciałby, by z budżetu państwa przeznaczyć jednorazowy zasiłek dla tych, którzy utracili całkowicie przychody z produkcji rolnej, w wyniku klęsk żywiołowych, które dotknęły ich gospodarstwa. Proponowana pomoc ma wynosić 5 tys. złotych na gospodarstwo. Źródło: PAP
33 ofiary wakacji motocyklistów [18.07.2011r.]
Od początku wakacji doszło w Polsce do ponad 200 wypadków z udziałem motocyklistów. Zginęły w nich 33 osoby a 150 zostało rannych. Tylko w poniedziałek na drogach zginęło pięciu motocyklistów.
Policja apeluje o zdrowy rozsądek zarówno motocyklistów, jak i innych kierowców. -Wielu tragedii można było uniknąć, gdyby motocykliści przestrzegali podstawowych zasad bezpieczeństwa, a kierowcy zwracali na nich większą uwagę i szanowali ich prawa - mówi Karol Jakubowski z Komendy Głównej Policji. Bardzo często sami motocykliści stwarzają zagrożenie. Winna jest ich brawura. - Są tacy motocykliści, których ponosi wyobraźnia. Nadmierna prędkość, wyprzedzanie w niedozwolonych miejscach i "na trzeciego" prowadzą do wypadków - ostrzega policja.
Motocyklista to niechroniony użytkownik ruchu. Przed obrażeniami nie zabezpieczają go ani poduszki powietrzne, ani pasy bezpieczeństwa. W chwili zderzenia z samochodem czy przeszkodą ma małe szanse na przeżycie.
Warmińsko-Mazurskie. Ciężki stan zdrowia chłopca po wypadku na koloniach [18.07.2011r.]
Nie poprawił się stan zdrowia 12-letniego chłopca, który w poniedziałek spadł z balkonu pierwszego piętra na koloniach w mazurskiej wsi Kalbornia. Dziecko nie odzyskało przytomności - poinformowali we wtorek lekarze ze szpitala dziecięcego w Olsztynie.
Chłopiec odniósł rozległe obrażenia mózgowo-czaszkowe. Ordynator oddziału intensywnej terapii szpitala dziecięcego w Olsztynie, Maria Dziejowska określiła we wtorek stan małego pacjenta jako "bardzo poważny".
"Istnieje bezpośrednie zagrożenie życia. Dziecko nie odzyskało przytomności i znajduje się pod respiratorem" - powiedziała dr Dziejowska.
Policja we wtorek przesłuchiwała kolejnych świadków, którzy mogą pomóc wyjaśnić okoliczności tragedii. Ze wstępnych ustaleń wynika, że do wypadku doszło podczas tzw. ciszy poobiedniej, gdy dzieci przebywały same w swoich pokojach.
12-latek próbował przejść po balkonach pierwszego piętra do pokoju obok. Podczas przechodzenia przez murek dzielący balkony zawadził o wiszącą doniczkę i stracił równowagę. Spadł z wysokości ok. 7 m na betonową przybudówkę kotłowni.
Na koloniach w Kalbornii k. Dąbrówna - zorganizowanych przez renomowaną warszawską firmę turystyczną - przebywa od tygodnia blisko 200 dzieci z opiekunami. Po wypadku olsztyńskie kuratorium oświaty zapowiedziało kontrolę kolonii. Wizytatorzy mają ocenić, czy nadzór nad dziećmi był właściwy oraz czy liczba i kwalifikacje wychowawców są zgodne z przepisami.(PAP)
Myśliwiec koło Wąbrzeźna. Wypadek na przejeździe kolejowym [08.07.2011r.]
Na przejeździe kolejowym w miejscowości Myśliwiec, ok. godz. 8.30 doszło do wypadku, w którym ciężko ranne zostały 2 osoby. Samochód osobowy marki toyota, pomimo czerwonego światła, wjechał pod pociąg relacji Olsztyn - Wrocław. Dwie, ciężko ranne osoby zostały przewiezione do szpitala. W Miejscowości Myśliwiec, gm.Wąbrzeźno doszło do wypadku na przejeździe kolejowym. W wyniku zderzenia pociągu relacji Olsztyn-Wrocław z osobowa toyotą ciężko ranne zostały 2 osoby.
"Dwie osoby jadące samochodem zostały przewiezione do szpitala w Grudziądzu. Pasażerka jest w stanie ciężkim, także kierowca odniósł poważne obrażenia. Oboje byli przytomni w momencie przyjazdu służb na miejsce" - powiedział na antenie TVN24 rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Wąbrzeźnie, Marek Barański.
Jak do tej pory policja ustaliła, że samochód osobowy marki toyota nagle wjechał na przejazd kolejowy i został uderzony przez pociąg jadący z Olsztyna do Wrocławia. Ze wstępnych ustaleń wynika także, że sygnalizacja świetlna nie była wadliwa. Na miejscu funkcjonariusze wstępnie ustalili, że z nieustalonych przyczyn samochód osobowy toyota prowadzony przez 51-latka wjechał na przejazd kolejowy w momencie, kiedy z jego lewej strony nadjeżdżał pociąg osobowy. W wyniku uderzenia samochód odrzucony został kilkadziesiąt metrów w pole. Pasażerka w stanie ciężkim i kierowca z obrażeniami głowy i klatki piersiowej przewiezieni zostali do szpitala
Zdaniem światków i policjantów to cud, że nikt nie zginął na miejscu, ponieważ toyota wygląda fatalnie. Tuż po wypadku przejazd był zamknięty. Obecnie ruch odbywa się już bez ograniczeń. Natomiast na torach pociągi jeżdżą wahadłowo i nie wiadomo jeszcze jak długo utrzyma się taki stan.
Lubuskie. Areszt za spowodowanie śmiertelnego wypadku [08.07.2011r.]
Sąd w Słubicach (Lubuskie) aresztował 35-latka, który prowadząc po pijanemu ciężarówkę spowodował śmiertelny wypadek i uciekł. Zginęła wtedy 21-letnia kobieta, a cztery inne osoby zostały poważnie ranne - poinformował w piątek PAP Artur Chorąży z lubuskiej policji.
Do wypadku doszło w minioną środę w miejscowości Serbów, gdzie ciężarówka prowadzona przez mężczyznę uderzyła w osobowego citroena.
Naczepa ciężarówki rozerwała dach osobowego auta i zepchnęła je do rowu. W wypadku zginęła 21-letnia pasażerka citroena, mieszkanka Gorzowa. Pozostałe cztery osoby z poważnymi obrażeniami trafiły do szpitala."Sprawca wypadku uciekł z miejsca zdarzenia. Pościg za nim podjęli policjanci wraz z funkcjonariuszami Straży Granicznej. Po kilkunastu minutach, w okolicach Kunowic, został zatrzymany. Okazało się, że 35-letni słubiczanin miał ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie" - powiedział PAP Chorąży.
Jak dodał, mężczyzna stanie przed sądem m.in. pod zarzutem doprowadzenia po wpływem alkoholu do wypadku ze skutkiem śmiertelnym. To przestępstwo zagrożone jest karą do 12 lat więzienia i utratą uprawnień do kierowania pojazdami.
Decyzją sądu słubiczanin najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.
Łódzkie. Dwa tragiczne wypadki z udziałem dzieci [07.07.2011r.]
06.07. Łódź (PAP) - 6-letnia dziewczynka zmarła w środę w szpitalu w Łęczycy (Łódzkie) w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku podczas przejażdżki quadem. Pojazd prowadziła 14-latka. Inny tragiczny wypadek wydarzył się rano także w powiecie łęczyckim. 10-latka zginęła potrącona przez samochód.
Według policji we wtorek wieczorem w okolicach Odechowa w gminie Grabów w pow. łęczyckim trójka dzieci, wykorzystując nieuwagę dorosłych domowników, wzięła quada na przejażdżkę. Jak ustalono, pojazdem kierowała 14-latka. Razem z nią jechał jej 12-letni brat i sześcioletnia kuzynka. "Dzieci jechały gruntową drogą w okolicach rodzinnego gospodarstwa. W czasie jazdy, prawdopodobnie w momencie skręcania, quad się przewrócił. Pojazd prawdopodobnie przygniótł najmłodszą dziewczynkę; dwójce pozostałych dzieci nic poważnego się nie stało" - powiedział PAP rzecznik łęczyckiej policji Dariusz Kupisz.
Ranna sześciolatka została przewieziona do szpitala; miała poważne obrażenia wewnętrzne. Przeszła operację, ale lekarzom nie udało się jej uratować. "Nad ranem zostaliśmy powiadomieni, że zmarła" - dodał policjant.
Jak ustalono, ojciec dziewczynki, która kierowała pojazdem, w chwili wypadku był na pobliskim polu. Dotąd policji nie udało się jeszcze przesłuchać rodziców dzieci, którzy są w szoku.
Pojazd, który był własnością ojca 14-latki, został zabezpieczony przez policję. "W trakcie postępowania będziemy ustalać okoliczności wypadku i sprawdzać czy była to samowola dzieci, czy też były zaniedbania ze strony rodziców" - wyjaśnił rzecznik.
Do innego tragicznego wypadku z udziałem dziecka doszło w środę rano na drodze wojewódzkiej nr 703 pomiędzy Łęczycą a Łowiczem (Łódzkie). We wsi Marynki 51-letni kierujący fordem transitem potrącił 10-letnią dziewczynkę, która nagle wbiegła na jezdnię.
10-latka odbiła się o bok pojazdu; w wyniku odniesionych obrażeń zmarła. Kierowca był trzeźwy. Policja ustala okoliczności wypadku.
W 2010 roku na terenie województwa łódzkiego doszło do kilku wypadków drogowych, w których zginęło pięcioro dzieci w przedziale wiekowym od 7 do 17 lat. W pierwszym półroczu tego roku na drogach regionu zginęło jedno dziecko.
Senat wniósł do Sejmu projekt o zaliczkach dla ofiar wypadków [07.07.2011r.]
Umożliwienie wypłacania zaliczek osobom poszkodowanym w wypadkach drogowych przed decyzją o wypłacie odszkodowania przewiduje senacki projekt nowelizacji Kodeksu prawa karnego skierowany w czwartek do Sejmu.
Za projektem głosowało 91 senatorów, nikt nie był przeciw, jedna osoba wstrzymała się od głosu.
Według zmian proponowanych w senackim projekcie nowelizacji, sąd lub prokurator będzie mógł zdecydować o wypłacie osobie poszkodowanej bądź jej najbliższym zaliczki przez firmę ubezpieczeniową jeszcze przed ostateczną decyzją o wypłacie odszkodowania i przed prawomocnym zakończeniem sprawy karnej przed sądem. Zgodnie z projektem do K.p.k. miałby zostać dodany nowy rozdział - "zabezpieczenie roszczeń z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych". Zaliczka będzie mogła być wypłacona poszkodowanemu, jeśli zebrane w sprawie dowody będą wskazywać na "duże prawdopodobieństwo", że obrażenia lub uszczerbek na zdrowiu wystąpiły w wyniku przestępstwa doprowadzenia do wypadku lub katastrofy komunikacyjnej.
Jak zaznaczają autorzy projektu w uzasadnieniu, doświadczenia wskazują, że w przypadku wypadków, w związku z którymi toczy się postępowanie karne, zakłady ubezpieczeń wstrzymują się od szybkiej wypłaty odszkodowań, powołując się na konieczność oczekiwania na prawomocne rozstrzygnięcie.
"Zaproponowane rozwiązanie ma wpłynąć przede wszystkim na poprawę sytuacji pokrzywdzonego, zwłaszcza, gdy zachodzi potrzeba jednorazowego świadczenia pieniężnego przeznaczonego na zaspokojenie jego bieżących potrzeb" - czytamy w uzasadnieniu. Chodzi na przykład o pokrycie kosztów leczenia i rehabilitacji.
Wysokość zaliczki - jak zapisano w projekcie - ma być ustalana po uwzględnieniu okoliczności każdej sprawy, wysokości szkody, górnej granicy odpowiedzialności sprawcy zobowiązanego do wypłaty odszkodowania i kosztów pomocy niezbędnej pokrzywdzonemu. Pieniądze miałyby być zaliczane na poczet należnego odszkodowania. Obowiązek wypłaty mógłby być uchylony, jeśli podczas badania sprawy ujawniłyby się nowe okoliczności zmieniające jej stan faktyczny.
Obecnie, jak napisano w uzasadnieniu, osoba poszkodowana w wypadku może dochodzić świadczeń na poczet niezbędnych kosztów leczenia jedynie w ramach postępowania cywilnego. "Z analizy praktyki wynika, że sądy cywilne i zakłady ubezpieczeń uzależniają rozstrzygnięcia w tym zakresie od prawomocnego zakończenia postępowania karnego" - zaznaczyli autorzy projektu.
Przed podjęciem uchwały w sprawie wniesienia projektu do Sejmu senatorowie przyjęli dwie poprawki precyzujące jego zapisy, m.in. dodali zdanie, że "pokrzywdzony jest zobowiązany zwrócić podmiotowi zobowiązanemu do wypłaty odszkodowania świadczenie wypłacone tytułem zaliczki w wypadku, gdy świadczenie nie przysługuje w całości lub części".
Nad podobnymi rozwiązaniami pracował resort sprawiedliwości, ostatecznie projekt został przygotowany jako inicjatywa Senatu.(PAP)
|
|
 |
24-01-2011
Szkody na osobie
Odszkodowania za doznane obrażenia ciała lub śmierć osoby bliskiej powstałe w wyniku wypadku drogowego, wypadku w rolnictwie, przy pracy. Szkody fizyczne i psychiczne, zadośćuczynienia, z ubezpieczeń OC i NW, renty, niezdolność do pracy, inwalidztwo. |
|

 |


|
|
|
|